wtorek, 28 kwietnia 2015

28.04

Hey!

Dzisiaj pokażę wam moje włosy. Byłam u fryzjera i wyjątkowo mam wyprostowane włosy, które u mnie z natury są falowane. Uwielbiam je w wersji prostej, ale nie chcę katować moich włosów prostownicą. Zdarza się to tylko sporadycznie. 

Ci, którzy znają mnie troszkę lepiej wiedzą, że włosy to mój konik. Ostatnio przeszła mi faza kupowania czego popadnie i podchodzę do tego z głową, bo należy zachować równowagę emolientowo-humekantowo-proteinową. 

Przy okazji pokażę wam, co zrobiłam z moimi włosami dzień wcześniej.





Najpierw zwilżyłam włosy wodą i nałożyłam ostatnio mój ulubiony olej z Wellness&Beauty i maskę Biovax z olejami żeby zemuglować trochę olej. Poza tym działa ona u mnie lepiej przed myciem. Później rozczesałam delikatnie włosy i zawinęłam w koczka i chodziłam tak prawie dwie godziny. Następnie zrobiłam peeling cukrowy skóry głowy i umyłam włosy szamponem Babydream. Maseczkę z Isany zmieszałam ze skrobią ziemniaczaną by wygładzić bardziej włosy i trzema kroplami olejku. Taką mieszankę nałożyłam od ucha w dół wmasowując dokładnie we włosy przez około 5 minut. Później spłukałam chłodną wodą, a na koniec zrobiłam płukankę zakwaszającą z octu winnego. Zapach był okropny, ale na szczęście był wyczuwalny tylko przez chwilę. Włosy odsączyłam i owinęłam na chwilę w ręcznik z mikrofibry. Potem bardzo delikatnie rozczesałam włosy i wtarłam kropelkę olejku. Po naturalnym wyschnięciu włosy były mega gładkie i zdyscyplinowane, dociążone, ale nie obciążone. 


Pewnie zastanawiacie się po co aż taka bogata pielęgnacja. Wiedziałam, że fryzjerka wyprostuje mi włosy żeby dokładniej obciąć włosy na prosto i chciałam trochę je na to uodpornić. :)



Podoba się wam efekt? 

Pozdrawiam, Justyna.

2 komentarze: